Dom,  Dziwna Chatka,  Lifestyle,  Ogród warzywny,  WorkLife,  Zarobek

Czy opłaca mi się zbierać grzyby i uprawiać cukinię?

To pytanie zadaję sobie od przeszło trzech tygodni, odkąd tylko zobaczyłam, ile dobra możemy mieć z założonego przez Tomka ogródka. Mój zapał poczułam jeszcze bardziej w lesie, wśród jagodowych krzaczków i pierwszych, letnich grzybów, kiedy to pomyślałam: kurde, przez cały sierpień będę stała w kuchni.

Poprawka. Stałam już od lipca.

Własny ogródek to jednak świetna rzecz, podobnie jak dostęp do jagód i grzybów, a także dzikich malin. W lesie mamy jeszcze moc ziół, które – dobrze wykorzystane – potrafią czynić cuda. Nim jednak zaczniemy się tym zachwycać, warto zadać sobie pytanie, czy na pewno jesteśmy w stanie zająć się tym wszystkim. I czy nam się to opłaci?

Warzywne przetwory na zimę

Dziesięć kilo fasolki przeznaczonej do zamrożenia trzeba zblanszować. To znaczy wrzucić na gotującą się wodę, odczekać 2,5 minuty, wyjąć warzywa, nie parząc się przy tym. Momentalnie wrzucić je do zimnej wody, która przestaje być zimna po pierwszej partii, a następnie przełożyć na ręcznik papierowy. Cały proces przy takiej ilości trwa około dwóch godziny.

Potem czekają dyniowate – cukinia i patisony. Wszystko trzeba umyć, wyszorować, pokroić, wyskubać nasiona i zastanowić się, czy nie lepiej akurat cukinię również wrzucić na wrzątek, by nie straciła swoich walorów po odmrożeniu. Jeżeli tak, liczę, że przez najbliższe trzy godziny zostaniesz w kuchni. 

Za takie przetwory i warzywa płacę swoim czasem. Czyli czymś, co mogłabym przeznaczyć na pracę, rozwój, remont Dziwnej Chatki lub długo wyczekiwany odpoczynek. Niemniej jednak – dodatkowo oszczędzam pieniądze, zamykając smak lata nie tylko w wekach, ale w prostszy sposób – bo w sporej zamrażalce. W ogóle spora lodówka to podstawa na wsi i też Wam napiszę, dlaczego. Własny ogródek to też oszczędzanie w sezonie, zwłaszcza jeżeli chodzi o cukinię czy fasolkę szparagową.

Ta druga w tym momencie kosztuje od 8-12zł, w zależności od sprzedawcy i miejsca. My mamy ją zasianą za zaledwie 4 złote – a już zebrałam pół kilo do mrożenia, nie mówiąc o kilku pysznych daniach z jej udziałem. Do dyspozycji mamy fasolkę zieloną, żółtą oraz fioletową, która jest bardzo wyrazista, ale traci kolor przy procesie gotowania. 

Co mamy w ogródku?

Pomijając przetwory, warto skupić się na tu i teraz. Cukinię, która pojawia się coraz częście, wykorzystam do pachnących placków, mieszanki warzywnej do ryżu lub ziemniaków. Cukinię mogę również zrobić na elektrycznym grillu (tego prawdziwego jeszcze nie mamy i chyba mieć na razie nie będziemy), będzie idealnym dodatkiem do wegańskiego obiadu. Podobnie jak patisony, dyniowe spodki, których spróbuję niedługo. To ciekawe warzywo nie pojawia się praktycznie wcale w polskich supermarketach, a przynajmniej ja go nigdy nie widziałam. 

Z połączenia tych dwóch warzyw, ach, z fasolką szparagową trzech, mogę stworzyć faszerowane dynie lub aromatyczny sos. Za grosze i bez marnowania czasu na żmudną jazdę do drugiego miasta do supermarketu. A i ekologiczne, bez nawozów, wręcz dziko rosnące to warzywa!

Grzyby też się znajdą – nie tylko w lesie i nie tylko one

Las to bogactwo, jeżeli tylko chce nam się po nim chodzić dłużej niż godzinę. Bardzo prawdopodobne, że większość ludzi utożsamia grzyby z jesienią, jaką jej nieodmienny symbol, zaraz obok kasztanów i żołędzi. A co będzie, jeżeli Wam powiem, iż grzyby są już teraz, i to koźlarze czy borowiki? Masakra, prawda?

Sztuką korzystania z owoców lasów oraz borów jest kilkugodzinne spacerowanie, bez problemów na głowie i bez strachu, że co chwila coś nas obsiada. Dzięki temu możemy przynieść do domu kilka lub kilkanaście grzybów, słoik malin, a także słoik jagód, które kocham najbardziej, a z których zrobiłam wczoraj jagodowe muffiny. 

A w końcu jagody kosztują, i to sporo. Na trasie czy na ryneczku ich cena za kg to nawet 16zł! Szał, prawda? Podczas gdy kilogram można zebrać w dwie osoby przez godzinę, może trochę więcej, podczas rodzinnego spaceru. Acha, nie jedzcie ich bez mycia! Grzyby to kolejny spory koszt – jak na przykład około 15zł w Biedronce za tackę marnie wyglądających kurek. Tymczasem wystarczy ruszyć na podbój lasu, wyjechać autem za miasto i poszukać swoich świetnych miejsc – a piękne i smaczne grzyby zebrać przy okazji. 

Ogródek – robota nie dla wszystkich

Wracając do ogródka, warto zaznaczyć, że nie jest to opcja dla wszystkich. Jeżeli masz mnóstwo obowiązków i ciężką pracę, po której czujesz się wypalony, spory ogródek będzie dodatkowym ciężarem. Już sam dom, chociaż ma niewielką powierzchnię użytkową (jak średnie mieszkanie) jest wyzwaniem, zwłaszcza przy psie. 

Owszem, satysfakcja z pracy przy ogrodzie jest jednak wielka. Wiesz, co jesz, bo wiesz, jak to przygotowano. Wspólne zrywanie warzyw jest także czymś magicznym i zbliżającym – a przynajmniej ja tak to postrzegam. Już nawet trzy, cztery rodzaje warzyw (mamy kilka ogórków, botwinkę i powoli wychodzi nam pak choi, a na jesień wyjdzie szpinak i kapusta pekińska) potrafią odciążyć budżet i zapewnić zapasy na zimę. 🙂 

PS. Posadziłam również zioła i hoduję kiełki – aby było jeszcze zdrowiej, zwłaszcza że oboje jesteśmy miłośnikami fajnych przypraw i dodatków wprost z natury.