Lifestyle,  Planner,  Student,  Work,  WorkLife,  Zarobek

Jak pracować zdalnie, by nie paść na nerwicę – podsumowanie I kwartału 2019

Minął marzec. Kto by pomyślał, że w ciągu kilku chwil zniknie 1/4 roku, i to bezpowrotnie. Dopiero wspominałam grudniowe święta, teraz gdzieś na horyzoncie majaczy się Wielkanoc. Marzec się skończył i wypadałoby trzymać się swoich postanowień – czyli między innymi być bardziej aktywną właśnie na moim WorkLife Integration.

Dlatego wpadłam na pomysł zbiorczego wpisu, raz na trzy miesiące. To dużo lepsze i ciekawsze zadanie niż spisywanie każdych trzydziestu dni, w których przeważnie nic ciekawego się nie dzieje w moim biznesie. Teraz jednak – po trzech miesiącach, stabilizacji po nagłych zmianach w prywatnym życiu, mogę pracować lepiej. Jak lepiej? Ano nawiązywać nowe, dobre współprace i cieszyć się z usprawnienia swoich możliwości odkładania pieniędzy na życie.

Bo oszczędzanie jest fajne.

Biznes – rozwój i zarobki w 2019

Straszną mamy konkurencję, jeżeli chodzi o copywriting. Być może nie widziałam tego w poprzednim roku, ale w tym pod wieloma ogłoszeniami na mojej ulubionej grupie ze zleceniami na FB komentarzy jest od groma. Do potencjalnych klientów spływa nawet setka zgłoszeń (potwierdzone info). Na szczęście w tym roku zmieniłam nieco taktykę działania, która coraz bardziej mi się opłaca. 

Najwięcej zarobiłam przy okazji projektu ze stałym klientem. Czyli – mamy sukces. Moja baza klientów sprawiła to, co chciałam od zawsze. Zleceniodawca przychodzi, bo wie, jak piszę i lubi moją pracę, płaci za to tyle, ile potrzebuję (jedno zlecenie, trwające dwa tygodnie przez około 3 godziny dało mi zarobek, pozwalający na utrzymanie się przez kolejne dwa miesiące bez kiwania palcem). Marzyłam o tym i właśnie po roku, powoli, moje marzenie się spełnia.

A co do taktyki – korzystam z biznesowych grup na FB dla kobiet. To tam, o czym już wam kiedyś pisałam, roi się od pań, które potrzebują copywriterów. Moje klientki (które z miejsca pozdrawiam, jeżeli czytają WorkLife regularnie) często mnie tam polecają, dzięki czemu z marszu mam dostęp do nowych, potencjalnych zleceń. Atmosfera również jest nieco przyjemniejsza, a podczas poszukiwania pracy – co jest nieco trudniejsze – można nauczyć się sporo rzeczy o biznesie. 

Podsumowując: wspaniale się bawiłam, nieco przepracowałam, ale jestem dumna z efektów. Dlatego już za niecały tydzień powołam sobie do życia moją działalność – czyli Art Content. Radość!

Życie i realizowanie postanowień

I tu było trochę gorzej. Gorzej, ale z drugiej strony – wspaniale. Miałam lecieć do Oslo – nie poleciałam ze względu na miłość, która spadła nagle i dość nieoczekiwanie. Niezwykłe uczucie, które, muszę się przyznać, poczułam naprawdę pierwszy raz, pomimo pięcioletniego związku. Ładnie się człowiek może pomylić, ale najważniejsze, by potem zmienić swoje życie na to pasujące naprawdę.

No i tak to się zmienia. Obok postanowień, które (większość!) powoli się realizują, dopisałam kolejne. W kolejce jest nowa, wspólna powieść i być może blog, którego brakuje w polskiej blogosferze. Również wspólny.

Kamper i podróżowanie 

Odkładanie na kamper – rozpoczęte. Pierwsze dwa tysiące zasiliło konto oszczędnościowe i liczę, że to dobry moment na regularne odkładanie po minimum 500zł miesięcznie. Tym tempem wyrobimy się do wakacji i zbierzemy te 5 tysięcy na używanego Kangoo. Tak, w takiej cenie jak najbardziej można znaleźć odpowiedni samochód. Mam nadzieję, że będzie dało go się przerobić na dwie, a nie, jak myślałam w grudniu, na jedną osobę. 

W ramach podróżowania bardzo wstępnie zaplanowałam sobie również objazdowy, namiotowy wyjazd od Krynicy Morskiej po Trójmiasto. I również we dwójkę. Mam nadzieję, że to się uda. Na pewno o tym przeczytacie. W końcy im więcej zdobędę wiedzy, tym bardziej będę wam o tym pisać. Wiem, że się cieszycie!

A jak minęły pierwsze trzy miesiące 2019 roku? Jak wasze postanowienia, plany, marzenia?