Marzenia,  Plany,  Podróże,  WorkLife

Kiedy w Twoim życiu wszystko przestaje mieć sens…

Wyobraź sobie, że kończy się twój związek. To były najważniejsze lata twojego życia, zaplanowałaś/łeś całe życie na bazie tej jednej miłości. Nie miałaś/eś planu na siebie, a kiedy ktoś ci mówi, że się wypalił, czujesz po prostu pustkę.

Ja to ostatnio poczułam. Dziwne uczucie, jakbym już nigdy nie miała być szczęśliwa. Mój mózg na pełnych obrotach nagle zwolnił, by na kilkanaście godzin zatrzymać się całkowicie. Otępiała, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje – i co może się stać, kiedy w końcu ruszę z tego marazmu. Na szczęście ruszyłam. Poczułam, co to znaczy stracić wszystko, ale paradoksalnie odnalazłam zgubione pragnienia, swój czas. Nic już pewnie nie będzie takie same. Kiedy w wieku 22 lat prawie budzisz się z raju, przeszłość nie ma prawa bytu w przyszłości. I jestem tego świadoma.

Ale wbrew pozorom nie będzie to jeden z tych wpisów o rozstawaniu się i bólu. To post o nowych początkach, dzięki którym w ciągu półtora tygodnia postawiłam swoje życie na nogi. Bez depresji, lekarza, leków i marudzenia. 

Zawsze masz cel

Na początku się tego nie widzi, ale cel można dostrzec tuż za rogiem. Kiedy się rozstawałam, pomyślałam, że z moich planów nic nie zostało. Cele, którym poświęciłam specjalnie cały kwartał roku, zniknęły, a moja nienawiść do tego stanu przerodziła się w rozpacz. Nie wiedzialam, na czym aktualnie stoję i czy jestem w stanie długo tak wytrwać. Na szczęście w końcu ruszyłam przed siebie z myślą: halo, ale czy ty czasem nie chciałaś lecieć do Chin, w których tak bardzo zakochałaś się w 2018 roku?

Tak! To był jeden z mocniejszych przełomów, po których zrozumiałam, że jestem odrębną jednostką i lepiej spełnię to, co mam do spełnienia. Bo bałam się samotności z wielu przyczyn, ale czasami samotność jest lepsza niż kłamstwa. 

Zrób sobie plany – pomimo wszystkiego

Za chwilę zacznie się nowy rok. Będę miała 22 lata i nowy bagaż doświadczeń, którego jeszcze przed chwilą się nie spodziewałam. I boję sie tego. Dla mnie samotność to coś całkowicie nowego. Pomimo tego jednak wzięłam sobie za punkt honoru stworzyć kilka najważniejszych planów, dzięki którym po prostu poczuję się znów sobą. Jak pomyślałam – tak już coś nakreśliłam. 

Przede wszystkim – zrobić prawo jazdy i zakupić samochód. Ale nie byle jaki samochód, tylko taki, w którym stworzę swoje własne ja. W głowie od dwóch dni jest tylko jedna myśl. A gdyby tak zrobić minikamper? Kupić auto pokroju nieśmiertelnego Kangurka (Renault Kangoo) za dwa, cztery tysiące, wyczyścić, skręcić meble, położyć materac, wykonać potrzebną elektrykę i na jesień… ruszyć w świat? 

Serce mi bije mocniej. Chociaż drugim pomysłem jest wyjazd do Chin i nauka języka tegoż właśnie – oraz angielskiego – to właśnie się zakochałam. Minivan, kombivan, moje nowe mieszkanie, na kółkach. Teraz, kiedy mam już jakiś zalążek tych planów i wiem, że mnie to po prostu kręci, rozstanie prawie przed świętami to kwestia sporna. Jasne – boli mnie serce, a koszmary długo nie przestaną mnie prześladować. Ale ja mogę…

Nauczyć się siebie na nowo

W końcu nie ma w życiu rzeczy niemożliwych, a nasze historie trzeba nadpisać. Na początku nie wiesz, jak to zrobić. Twoje plany to historia dwóch światów, a nie jednego, zwłaszcza tak mało przez ciebie poznanego. Nie oszukujmy się. Będąc w związku, zakochani jesteśmy w partnerze, niezależnie od wieku. I to chyba największa toksyna miłości, którą ktoś wstrzyka w nasze głowy. 

Nie warto więc traktować tego czasu jako porażki. Widmo świąt i sylwestra na pewno cię nie cieszy, jeżeli masz podobną sytuację. Ale zobacz, posłuchaj. Czy minivany nie wyglądają świetnie? Czy kiedyś chciałaś podróżować tak, jak ja, ale zepchnęłaś te plany dla kogoś, kogo powinnaś dawno olać? Na pewno tak było. Nim nadejdą święta – daj sobie czas. Zrozum siebie. Jesteś ważna, jesteś ważny. Jako jednostka, która ma dzika ochotę na jesienne odkrycie na nowo Bałtyku. W pojedynkę. 

No i wiem, że podróżowanie vanem nie jest dla każdego, ale zerknijcie na te wspaniałe aranżacje wnętrz!