Lifestyle,  Planner,  Student

Stypendium rektora, czyli dlaczego warto się uczyć na studiach

Ten post dedykuję dwóm grupom studentów. Pierwsza z nich to ci, którzy jak ja złożyli w tym roku papiery o przyznanie stypendium za osiągnięcia i dobre wyniki w nauce. Drudzy to ci, którzy się spóźnili bądź zapomnieli, że prócz dobrych ocen warto decydującym głowom zaserwować coś jeszcze, na przykład mnóstwo dobrych publikacji. W dzisiejszym tekście chcę zwrócić uwagę na to, że warto i można zarobić na studiach. Może uznacie to za pragmatyczny artykuł blogowy – ale hello, właśnie taka jestem i mi to odpowiada. Lubię zarażać pragmatyzmem.

Na studiach teoretycznie powinniśmy się uczyć, rozwijać i zdobywać doświadczenie, ale ja do szkolnictwa, w tym szkolnictwa wyższego, nigdy nie podeszłam normalnie. I pewnie moje dziecko też normalnie nie podejdzie. Nie umiem tylko się uczyć i rozwijać poprzez narzucone mi możliwości. 

Dlatego znalazłam pracę, dzięki której rozwijam się znacznie szybciej.

Na studiach dziennych założyłam swoją działalność, bo kto studentowi zabroni?

Ale pomyślałam – a w tym podobno jestem dobra – czy może nie warto zarobić co nieco na studiowaniu? No przecież to genialny pomysł!

Stypendium rektora – chcieć to móc

Dopiero za tydzień dowiem się, czy jestem w gronie studentów wyróżnionych nagrodą rektora za bardzo dobre wyniki w nauce i wybitne osiągnięcia. To z jednej strony ogromna ilość czasu, a z drugiej – zaraz będą święta. Na stypendium, wiadomo, zależy mi i kilkunastu osobom z mojego roku, nie wspominając starszego rocznika i młodszych, uzdolnionych kolegów, którzy w liceum byli laureatami konkursów przedmiotowych. 

Mój tytuł jest trochę przewrotny. W końcu nie o samą naukę w stypendium chodzi. Można z radością zgarnąć na koniec roku akademickiego średnią 5,00, ale to wcale nie zapewnia studentowi pieniędzy. Pułapy punktów (średnia najczęściej przeliczana jest na punkty, np. 5,00 to 50 punktów) kończy się na magicznej liczbie 200(!) punktów. Jakim cudem zgarnąć te dodatkowe 150 punkcików, bez nauki?

Angażować się. Trzeba się angażować. Studia dla wielu osób to dzisiaj tylko i wyłącznie dobra zabawa, dużo nauki na skomplikowanych i wymagających kierunkach i dorywcza praca. Nic więcej. Tymczasem okazuje się, że czasami potrzebne nam są jeszcze… publikacje. Oczywiście różnego typu i różne – tematycznie. Warto jednak zainteresować się tym tematem jeszcze przed rozpoczęciem pierwszego roku akademickiego. Ja tak zrobiłam i mam nadzieję, że moja metoda działania mnie nie zawiedzie. 

Jak zdobyć dodatkowe punkty do stypendium?

Teoretycznie sprawa jest prosta. Każdy uniwersytet ma swój załącznik, w którym czarno na białym zaznacza, za co można dostać punkty. Od razu dodam – MOŻNA – bo nigdy nie wiadomo, jak działają osoby, odpowiedzialne za ostateczna decyzję. Z tego, co jednak wiem, wiele osób dostaje punkty nawet za publikacje bez ISSN/ISBN. Przypominam, że są jest to numer, dzięki którym wasza publikacja zaistnieje w bibliotekach, a to jest bardzo ważne dla wielu osób.

Punkty zdobywa się za publikacje naukowe – to jest bardziej niż oczywiste. Więc jeżeli kochasz swoje studia, wykorzystaj to, pisząc dla czasopism naukowych, bierz udział w konkursach na najlepsze badania czy prace naukowe, bierz udział w konferencjach. Pamiętaj – czasami język obcy jest lepiej punktowany. To znaczy twoja publikacja po angielsku może zdobyć dla ciebie więcej punktów, niż ta napisana po polsku. 

Artystyczne dusze, które na studiach mają niską średnią (na przykład ja), nie muszą się martwić, że zostaną bez grosza, chociaż bardzo się do tego przyłożyli. Osobiście udało mi się w poprzednim roku akademickim wyrwać aż 30 punktów – za 10 różnych publikacji. Dzięki temu zyskałam nie tylko nowe współprace, ale o wiele wyższe szanse, zwłaszcza, że moja średnia wynosiła 4,19. Mało, prawda? Ale 41,9 + 30 = 71,9 robi różnicę. I to znaczną. 

Sportowcy również mają powód do radości. Wasze wygrane zawody są podstawą do otrzymania stypendium rektora, nawet jeżeli macie niezbyt wysoką średnią. Pamiętajcie o tym, przystępując do różnych zawodów, z każdej dziedziny sportu. Rozwijajcie się. 

Złożenie podania – co trzeba wiedzieć?

Przede wszystkim pamiętaj o datach. Samo wypełnienie wniosku w Usosie nie jest gwarancją, że zdążysz na czas. Wydrukowane dokumenty musisz zanieść do dziekanatu, by miła pani widziała, że wszystko masz. To bardzo ważna sprawa dla studentów, którzy mają wiele osiągnięć. Przynieście swoje dokumenty w foliówkach, by wszystko było ładnie pokazane. Mój skoroszyt miał chyba 30 foliówek. Dodatkowo:

  1. Jeżeli korzystacie z pseudonimu, musicie udowodnić, że ten a nie inny tekst jest wasz. W tym celu przygotujcie licencję do podpisania z prostą formułką, typu: Tekst o takim i takim tytule jest autorstwa X, został użyty wtedy w tym i w tym miejscu. Bardzo ważny jest w tym momencie nie tylko wasz podpis, ale podpis prowadzącego redakcję magazynu czy umowa wydawnicza. 
  2. Wypełnijcie wniosek dokładnie, sprawdźcie dwa razy zamieszczone treści. Potem może nie być odwrotu. 
  3. Wydrukujcie swoje osiągnięcia – a także całe teksty. W ten sposób łatwiej będzie ludziom, którzy przydzielają nagrodę studentom.
  4. Bądźcie tylko dobrej myśli i udostępnijcie poniższą grafikę. Wiem, że może się ona przydać wielu studentom I i II roku. W końcu mamy kilka miesięcy na zdobycie kolejnych punktów!