LGBT

Coming Out Day. Mamy-lesbijki wychodzą z szafy

Chociaż blog ma kilka tygodni, w wielu miejscach widać, że nie jestem w „normalnym, polskim” związku. Jestem z kobietą i nie boję się mówić o tym głośno – ani na forum publicznym, internetowym, studenckim oraz… biznesowym. Ukrywanie siebie w momencie, kiedy chcesz się przyznać do swojego ja, jest straszne. Jest złe i niszczące. Po coming oucie, owszem, może przychodzić jeszcze gorsza burza, ale zazwyczaj wyjście z szafy nie jest takie tragiczne. W końcu będzie dobrze. Wszystko. Świat powoli, ale się zmienia.

No dobrze. Ludzie przyznają się do swoich orientacji. To już wiemy wszyscy. Ale dopiero od niedawna rodziny tęczowe, złożone z dwóch kobiet i potomstwa, wychodzą na światło dzienne. Dzienne, czyli internetowe. To bardzo dużo dla mnie znaczy. Wielu moich znajomych nie zdaje sobie sprawyz tego, że tęczowe rodziny to nie bujdy na resorach. To realne i zdrowe rodziny.

Chociaż, kiedy oglądam Instagrama i widzę piękne familie, złożone z dwóch kobiet i dzieci, mieszkających poza Polską, mam wrażenie, że jestem uwięziona, gdzieś tak w średniowieczu. Że u nas coś takiego zawsze będzie się tępić. Że ktoś będzie chciał coś zepsuć, odebrać dziecko, oskarżyć matki. To niefajne wrażenie. To smutek. I ból. Na szczęście…

Lesbijka może mieć dziecko

To zaskakujące dla wielu osób, ale TAK. Lesbijki mogą mieć dzieci, mogą je urodzić i wychować na ludzi bardzo tolerancyjnych i otwartych. Chociaż w Polsce istnieje idea „polskiej, normalnej rodziny”, tak naprawdę rodziny są przeróżne. Mamy rodziny mieszane, o różnych wyznaniach, różnych orientacjach, rodziny patchworkowe, rodziny z jednym rodzicem, który też świetnie wychowuje dzieci. Mamy dwie kobiety – które w Polsce nie mają żadnych szans na zalegalizowanie związku, ale wychowują córki i synów tak, że czasami im tego zazdroszczę.

Gdzie to widzę? Gdzie widzę tę miłość? Coraz częściej na Instagramie. W tym wpisie znajdziecie dwa wspaniałe profile lesmam, które warto obserwować i brać z nich przykład. Pierwsza para oczekuje na swoją fasolkę, a ciepło dają takie, że mam zapas tęczy w serduszku na cały rok. Druga – ma piękną i mądrą córkę. Nic dodać, nic ująć.

Szkoda, że to wielu ludziom nie wystarcza, prawda?

View this post on Instagram

Suprise!🎁🎉 No i bach! Stało się! Będziemy miały Amelię! 😁 Nie wiedziałam, że aż taka będę z tego powodu szczęśliwa .. 😁 W sumie do tej pory najważniejsze było dla mnie tylko i wyłącznie to, żeby bobasek był zdrowy .. nie ważne czy to chłopiec czy dziewczynka. Co więcej! Zdecydowanie większą uwagę zwracałam na męskie ubranka.. jakoś tak mnie urzekały .. a tu niespodzianka 😁 W ostatnią sobotę pierwszy raz przejęzyczyłam się i powiedziałam o bobasie w formie żeńskiej .. no i widocznie to był proroczy pierwszy raz! Ale i tak nadal twierdzę, że moja intuicja jest na urlopie😁 Także Panie i Panowie … sezon na róż i "unicorny"  uważam za otwarty! 😂 P.S. Aż się boję szału zakupowego mojej rodzinki ..! 🙈😂 • • • #instabrzuszki #instaciąża #instamom #instamatki #2moms #baby #babyinside #newbaby #dzieckowbrzuchu #lovemytummy #22weekspregnant #rodzinyzwyboru #rodzew2019 #mamawdwupaku #2in1 #dwupak #happy #suprise #girl #itsagirl

A post shared by Effy (@original_great_family) on

Mamy taki sam „instynkt macierzyński”

Kobiety oraz mężczyźni. Wszyscy mamy jakiś tam instynkt, dlatego bardzo często za granicą spotkamy gayfamily – rodzinę składającą się z dwóch facetów, którzy perfekcyjnie czeszą włosy swoim córkom i robią wycieczki ze swoimi synami. U nas w Polsce można dzięki dwóm mamom z Malborka (Instagram poniżej, klikajcie koniecznie!) zobaczyć, jak to jest żyć w tak ciepłej, tęczowej rodzinie. Tutaj. W Polsce. Nadal nie żartuję.

To swoisty coming out tych kobiet, które uwielbiam obserwować. To mój coming out, bo ja też chciałabym mieć dziecko. Ale w ciągu ostatnich tygodni usłyszałam tak wiele złych słów, że te złamały mi serce i poczucie własnej wartości. Sprawiły, że przepłakałam dnie tylko dlatego, że dla kogoś coś jest niemożliwe, nienormalne, że coś nie istnieje. Dzięki tym dwóm profilom (będzie takich więcej!) wiem, że nie jestem sama i mam szansę spełnić swoje marzenie. Nie fanaberię, nie przyjemność. Marzenie, związane z opieką nad małym człowiekiem. Z tego miejsca obu parom mam serdecznie dziękuję.

Istniejemy w Polsce, nawet jeżeli nie mamy żadnych praw do dziecka partnerki

A raczej w tym momencie to one istnieją. One starają się łączyć macierzyństwo, ciążę z polskim prawem i robią to świetnie. Nie przejmują się ludźmi, a robią swoje. Nawet jeżeli jest czasami ciężko. To przede wszystkim jest pięknie, dlatego tak emocjonalnie o tym piszę. Jestem słaba, jeżeli miotają mną własne myśli. Ale to miejsce w sieci idealne na spontaniczne wpisy.

Może  w tym poście jestem zbyt otwarta, może zbyt pokazuję tę stronę, dzięki której łatwo mnie zranić, ale dzisiaj, w Dniu Wychodzenia z Szafy, na sam koniec musiałam dodać od siebie ten akcent. Bo o coming oucie pojedynczej osoby wiedzą wszyscy. Chcę, by polskie tęczowe rodziny pokazywały się w Internecie częściej. Dzięki wam inne pary będa w stanie poradzić sobie ze strachem i wychowają swoje dzieci tak, jak tego pragną.

Wesołego dnia Coming Outu! Fajnie, że jesteście.