Dom,  Lifestyle

Po co nam działka, skoro mamy mieszkanie?

Ktoś by powiedział, że w tyłkach się poprzewracało. Jak to tak – mieszkanie na własność już nam nie wystarcza? No właśnie nie, chciałoby się znów odszczeknąć,  z rozmarzeniem zerkając na działki na sprzedaż. Od kilku tygodni planuję przełomowy moment w naszym życiu. Zakup nowej nieruchomości gruntowej, która odmieni nieco naszą sytuację i pozwoli odetchnąć pełną piersią.

W maju wpadłyśmy na pomysł zakupu RODu, a raczej prawa do zarządzania tym, co się tam znajduje. Jak wiadomo, ogródki działkowe nie należą do właścicieli, jeżeli chodzi o ziemię, ale nasadzenia i budynki – jak najbardziej. Jednak przez kilka miesięcy nie udało nam się nic zakupić. Nie wiem, czy wypadnę na osobę dojrzałą, ale wierzę, że jeżeli czegoś nie możemy mieć, starania warto przerzucić na coś innego. 

Tak było właśnie w przypadku pomysłu z własną działką.

Wszystkie za, wszystkie przeciw

Każdy wybór ma dwie strony medalu i od tego chyba nie da się uciec. Cokolwiek sobie człowiek umyśli, zawsze trafi go szlag, kiedy napotka przeszkodę w postaci wady danej nieruchomości. Tak było w przypadku ogródka działkowego. Brakowało nam na niego pieniędzy, bo od dwóch lat mamy do czynienia z młodym boomem na działki. Rodziny z małymi dziećmi z dużych i niewielkich miast kupują takie ogródki za cenę dobrej działki budowlanej, starą altankę przekształcają w zamek z TV i siecią internetową, a ogród w prywatny basen dla swoich pociech.

I nie ma w tym nic złego – gdyby nie to, że faktycznie taka chawira stoi na ziemi niczyjej, a raczej na ziemi miasta. Nie jest to nasza własność – grunty mogą zniknąć, jeżeli siła wyższa powie: dzień dobry, koniec z tymi zabawami, na waszym RODzie postawimy autostradę. 

To spory minus, jeżeli chodzi o ogródki działkowe. Kolejny dotyczy bliskości z sąsiadami i faktu, że ludzie na RODach po prostu się znają. Można się dookoła zasłonić krzakami, ale to tylko krzaki – wścibski sąsiad i tak cię podglądnie, z każdej strony. Dosłownie z każdej strony.

My zaś mamy psy, które niezbyt lubią towarzystwo innych. Ich szczekania nie da się tak łatwo uciszyć, a przecież jakoś trzeba na działce pracować. Dlatego po trzech miesiącach wpadłam na inny pomysł. Zainwestujemy w działkę. Ziemia przynajmniej będzie nasza.

Jak łatwo kupić działkę?

No nie da się – to trzeba przyznać. Bez odłożonych pieniędzy, jeżeli nie mamy innej nieruchomości, możemy jedynie tęsknie przeglądać oferty. Także w przypadku kredytu pod nieruchomość warto, a nawet i trzeba, mieć trochę zaskórniaków. I tak też robimy, bo własny biznes nauczył mnie ludzkiej potrzeby odkładania złotówek, które mogą przepaść na niepotrzebne pierdoły. 

Własna ziemia z własnymi kwiatami? Marzenie do spełnienia!

W ciągu kilku dni, myśląc o pracy i odkładaniu, natrafiłam na miejscowość, która leży w idealnym oddaleniu. Dwadzieścia kilometrów od Skierniewic, zadupie, ale nie całkiem, działki podejrzanie tanie, z prądem, planem zagospodarowania do wglądu oraz wodociągami. Na pierwszy rzut oka ktoś ewidentnie odrolnił kawał pola, by móc stworzyć wygodne działki pod jednorodzinną zabudowę. W to mi graj. 

Około 800m2 działki, dostępnej w Hucie Partackiej (wspaniała nazwa!), kosztuje 20 tysięcy. Działkę wypada ogrodzić, najtańsze i jednocześnie trwałe ogrodzenie to trzy boki z betonowych płyt. Do tego dołożymy ogrodzenie, bez wypasionego mechanizmu – koszt ogrodzenia takiej działki to 5-8 tysięcy złotych, w zależności od naszych potrzeb. Na początku musimy mieć w kieszeni około 30 tysięcy. To bezpieczna suma i wystarczający, wybrany teren. 

Przygotowanie do zakupu działki budowlanej 

Bez odłożenia nie jesteśmy w stanie zaciągnąć kredytu hipotecznego. I to wcale nie chodzi o inne zobowiązania finansowe czy zdolność kredytową. Przed podjęciem takiej decyzji warto posiadać na koncie 10 czy nawet 15 tysięcy. To zabezpieczenie, dzięki któremu będziemy mogli w losowym momencie wspomóc się gotówką i spłacić ratę kredytu. 

Decyzja o kupnie działki powinna obejmować kilka dodatkowych punktów, takich jak przejazd w lokalizację nieruchomości, a także zajrzenie w odpowiednie dokumenty. Bez nich nie możemy być pewni, czy krążenie między mieszkaniem a działką na pewno będzie opłacalne. Nasz plan obejmuje mieszkanie w bloku podczas zimy, a od wiosny do późnej jesieni – na działce. 

Że na gołej ziemi? A gdzie tam. Ale o tym w poście, który niedługo pojawi się na blogu. Co w niej będzie? Jak zamieszkać na działce za 60 tysięcy w komfortowych warunkach dla dwojga. Nie żartuję. I to całorocznie!